Każdy z nas na pewno zauważył, że niektóre osoby nie mają żadnego problemu ze rozumieniem matematyki a natomiast inni sprawiają wrażenie, że strasznie się z nią zmagają. Podstawowym problemem jest tutaj oczywiście brak zrozumienia. Mimo tego, że ludzie uczą się wielu wzorów, twierdzeń, schematów czy też regułek matematycznych, ale tak naprawdę nie rozumieją skąd się one biorą. To wszystko sprawia, że po wykonaniu zadań wydaje im się że jest całkiem nieźle, jednak później okazuje się, że nie zdali egzaminu. Tutaj przyczyną jest przede wszystkim brak elastyczności. Kiedy dopiero zaznajomisz się z podstawowymi wzorami, schematami matematycznymi i będziesz wiedział skąd się one biorą dopiero można przystąpić do zadań. Należy je samodzielnie rozwiązywać, a jeśli popełnisz błąd to wróć do przykładowych rozwiązań i zobacz co zrobiłeś źle. Jeśli miałeś problem ze zrobieniem danego działania, to znaczy że brakuje ci wiedzy w danej dziedzinie. W takiej sytuacji należy wrócić do wiedzy teoretycznej, czyli nauki wzorów, schematów, itp.

Obecnie współczesna młodzież narażona jest na wiele problemów, z którymi się styka. Jeśli mielibyśmy wziąć uzależnienie od narkotyków, to bez dwóch zdań, jesteśmy w stanie powiedzieć, że coraz więcej młodych ludzie jest od nich uzależniona. Wielu z nas na pewno nie wie jak wygląda liść konopi indyjskich. Jakbyśmy mieli zapytać o to któregoś z nastolatków, to jak najbardziej byśmy otrzymali odpowiedź. Nie tylko nam wyjaśnił jak wygląda, ale również i wskazał. Często młodzi ludzie noszą breloczki z tą rośliną, albo koszulki z jej nadrukiem. Ta charakterystyczna roślina, jest już od wielu lat bardzo modnym motywem na ubraniach oraz gadżetach, które noszą nastolatki. Jeśli zależy nam na tym by pomóc dziecku uniknąć problemów związanych z uzależnieniem od narkotyków, to musimy przede wszystkim być na dobrych stosunkach z dzieckiem. Więc co zrobić? Oczywiście bardzo wiele z dzieckiem rozmawiać. W ten sposób zyskać możemy sobie ich zaufanie. Wtedy możemy mięć większą pewność, że dziecko będąc mieć problemy, czy pewne pytania zwróci się z tym do nas.

Dawniej do szkoły chodziło się w ładnym czystym fartuszku. Chyba każdy rodzic dobrze o tym pamięta. Jednak czasy się jak najbardziej zmieniły. Teraz nie istnieje określony fason dla chłopców i dziewczynek. Nikt nie wygląda tak samo, istnieje wręcz podział na dzieci ładniej i gorzej ubrane. Owszem próbowano to na nowo zmienić, jednak reforma nie przyniosła spodziewanych efektów. Dzisiaj szkoła jest jak najbardziej prawdziwą rewia mody. Najbardziej wiedzą o tym rodzice tych dzieci, które cały czas proszą o nowe i markowe ciuchy. Błędem rodziców jest oczywiście spełnianie każdej zachcianki swoich pociech. Owszem nie mamy tutaj namyśli faktu, że wcale nie trzeba dziecka ładnie ubierać. Można jednak należy to robić z umiarem. Warto dbać o ciuchy ładne, estetyczne i schludne. Nie musi to być od razu nowy szyk mody. Można się ubrać ładnie i atrakcyjnie, nie jest to nic trudnego. Trwający wiecznie wyścig szczurów sprawia, że udając się nawet do szkoły podstawowej możemy zobaczyć rewię mody. Nie wspominając już o szkołach gimnazjalnych.

Obecnie spotkać możemy się z dziećmi, które miewają trudności w nauce, jak również i z takimi, które posiadają ponadprzeciętna inteligencję. Już od najmłodszych lat zobaczyć możemy cechy u dziecka, które zapowiadają to, że w przyszłości będzie ono uzdolnione. Wyróżnić można między innymi: szybki rozwój mowy, zadawanie pytań, interesowanie się światem, łatwe zapamiętywanie i uczenie się nowych rzeczy, niezależna postawa wobec innych. Cech tych możemy wyróżniać w nieskończoność. Należy wiedzieć, przede wszystkim, że rodzice jako opiekunowie mają największy wpływa na rozwój zdolności swoich dzieci. Już od najmłodszych lat powinno wspomagać się rozwój umysłowy i zainteresowania dziecka. Możemy to robić zaspokajając potrzeby emocjo lane, poświęcać mu czas na rozmowy czy też wspólne zabawy. Szkoła jako instytucja czasami jest szansą na rozwój a czasami zaprzepaszczeniem. Szkoła najczęściej przygotowana jest do pracy z przeciętnym uczniem a nie z wybitnie zdolnym. Poza tym często jest tak, że nauczyciele mają trudności rozpoznać zdolnych uczniów.

Wydawałoby się, że obecnie, kiedy to półki w sklepach wręcz uginają się pod ciężarem zabawek wybór prezentu dla dziecka jest rzeczą dziecinnie prostą. Wcale jednak tak nie jest. Jest to najbardziej mylne stwierdzenie. Trafić na odpowiedni prezent jest bardzo trudno, w szczególności jak jest to dziewczynka. Wtedy dopiero zaczyna się dla kupujących wielkie wyzwanie. Jeśli jesteś osobą, która nie ma pomysłu, to zapewne szukasz pewnych porad. Ten artykuł jak najbardziej przeznaczony jest dla ciebie. Najpierw należy przede wszystkim określić wiek dziecka, więc czy jest to mała dziewczynka czy jednak troszkę starsza. Należy wiedzieć, że im młodsza dziewczynka tym jest bardziej wybredna. Prezent dla małej dziewczynki powinien przede wszystkim przypaść do gustu rodzicom. Najlepiej jak będzie to zabawka edukacyjna. Dzięki nim dziecko szybciej się rozwija. Wybierając jednak prezent dla starszej dziewczynki, należy kierować się jej zainteresowaniami. Przede wszystkim należy unikać ryzykownych prezentów.

Podczas pierwszych trzech do szesciu miesiecy zycia dziecka wiele matek wraca do pracy na pelen etet lub jego czesc. Niketóre musza, niektóre tego chca. takczy owak, zmiana moze powodowac zaburzenia z planie PROSTE. Czy Twoje dziecko bylo przyzwyczajone do stalego planu dnia? Dobra zasada jest, aby nigdy niedokonywac wiecej niz jendej zmiany naraz. Jesli wiesz, ze wracasz do pracy, wprowadz plan PROSTe przynajmniej miesiac wczesniej. Jesli juz rozpoczelas prace, moze bedziesz musiala wziasc dwutygodniowy urlop, zeby doprowadzic wszystko do normy. Kto zajmuje sie dzieckiem w czasie Twojej nieobecnosci? Czy opiekunka zdaje sobie sprawe z wagi stalego planu dnia i czy go przestrzega? Czy zachowanie Twojego dziecka jest inne w zlobku lub z opiekunka w domu niz przy Tobie? PROSTE nie dziala, jesli ludzie nie przestrzegaja ustalonego planu dnia. Mozesz nie wiedzeic, czy niania lub opiekun przestrzega wyznaczonego przez ciebie planu, chyba ze Twoje niemowle wydaje sie byc wytracone z równowagi, kiedy je odbierasz.

Wiekszosc dzieci w tym wieku boi sie, gdy mama wychodzi, niektóre mniej, inne bardziej. Zatem w tym aspekcie równiez Trevor osiagnal ksiazkowa norme. Ale takrótka opowiesc nie miala dotyczyc tylko leku separacyjnego, ale takze szerszego zjawiska, którego tylko jednym z elementów jest lek: zycia emocjonalnego Twojego dziecka. Wielu rodziców dziwi sie, gdy mówie o rozwoju emocjonalnym dzieci w pierwszym roku zycia. Zauwazaja, co je dziecko i ile pije, a takze sa swiadomi tego, ze ich dzieci osiagaja poszczególne etapy rozwoju fizycznego i intelektualnego. Ale maja mniejsza swiadomosc rozwoju emocjonalnego ich dziecii w konsekwencji mniej ich inetresuja te umiejetnosc, które pozwalaja im na kontrolowanie nastrojów, poczucie empatii i stopniowa zmniane w istoty towarzyskie, które potrafia rozwijac i utrzymywac dobre relacje z innymi. Rozwój emocjonalny nie jest czyms, co rodzice powinni traktowac jak oczywistosc- trzeba tego nauczyc. A musimy zaczac wczesnie. Tak wczesnie jak tylko sie da.

Wszystkie dzieci dojrzewają emocjonalnie dzięki zabawie, która umożliwia im uporządkowanie doznań. Przedszkole ułatwia to zadanie, zapewniając dostęp do najróżniejszych zabawek i sprzętu oraz towarzystwo rówieśników współuczestniczących w zabawach sytuacyjnych, czyli w udramatyzowanych epizodach z życia. Poprzez zabawę dzieci uczą się również współżycia z innymi dziećmi z dorosłymi, z jednostkami o różnych charakterach. Uczą się, jak czerpać radość z dawania i brania, jak rozwiązywać konfliktowe sytuacje. Zabawa na powietrzu  huśtanie się na huśtawkach, wspinanie się na drabinkach, jazda na trzykołowych rowerkach i dziecięcymi samochodzikami  wyrabia sprawność fizyczną i uczy kooperacji. Zdolność do współdziałania, do wykazywania się własną inicjatywą twórczością, rozwijająca się u dzieci w dobrych przedszkolach i centrach opieki dziennej, pomaga im nie tylko przysposobić się społecznie, emocjonalnie i intelektualnie do szkoły podstawowej, ale także do sięgania po sukcesy w życiu dorosłym. Jestem przekonany, że nie ma przesady w tym stwierdzeniu.

Czy dzieci są odprężone? Czy ufają wychowawczyni i zwracają się do niej w potrzebie? Czy potrafią bawić się zgodnie i nie wszczynają zbyt wielu awantur? Serdeczny kontakt między wychowawczynią a dziećmi rzutuje na wzajemne stosunki między samymi dziećmi. Jestem zwolennikiem dotowania przez państwo wszystkich typów przedszkoli, w tym także centrów opieki dziennej, jeśli są na odpowiednim poziomie. Powinny być przy tym dostępne dla wszystkich dzieci, jeśli rodzice chcą z nich korzystać, a ponadto powinny mieć dobrany wyszkolony personel. Dziecku poniżej 2 czy 3 lat najlepszą opiekę zapewnia jednak dom rodzinny. Rodzice powinni podzielić się między sobą obowiązkami i postarać się tak dopasować godziny pracy, aby móc przynajmniej przez większą część dnia opiekować się dziećmi. Przez resztę dnia, co może oznaczać zarówno 2 godziny, jak i 8, dziecko może pozostawać pod opieką osoby mieszkającej we wspólnym gospodarstwie czy dochodzącej piastunki lub korzystać z „dziennej opieki rodzinnej”, a więc przebywać pod opieką innych rodziców zajmujących się jednocześnie własnym dzieckiem czy dziećmi.

Randki. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych panowała moda (zanikająca obecnie) chodzenia na randki w bardzb młodym wieku. Była to przyjęta społecznie konwencja i wcale nie musiało chodzić miłość. Dzieci czuły się w związku z tym doroślej, umawianie się na randki traktowały jako dowód osobistych sukcesów, na zabawach i przyjęciach czuły się pewniej mając stałego chłopca czy dziewczynę. Ale często dochodziło do zbliżeń fizycznych, choć daleko było jeszcze do miłości, wzajemnego szacunku, a nawet jakiegoś naprawdę dobrego kontaktu. Wzrosła liczba ciężarnych wśród nieletnich dziewcząt. Ciąża bez miłości i związane z nią potępienie społeczne wpędzały bardziej wrażliwe jednostki w stan ogólnego rozczarowania zgorzknienia.  Inaczej jest, gdy dojrzała dziewczyna i chłopak zakochają się w sobie naprawdę głęboko i nawiąże się między nimi nić prawdziwego porozumienia. Pociąg fizyczny będzie silniejszy, ale nierozerwalnie związany z wzajemną czułością i szlachetnością, a dzięki temu kontrolowany. Psychiatrzy amerykańscy, mający do czynienia z dorosłą młodzieżą donoszą, że masowo zgłaszają się do nich studenci emocjonalnie niedojrzali do współżycia seksualnego (około 50% młodzieży w tym wieku), wpędzeni w kompleksy przez drwiny bardziej przedsiębiorczych kolegów i koleżanek.

Musimy się liczyć z tym, że w dzieciach rodzi się niechęć do Jezusa takiego, jaki jest im pokazywany. Ma to zawsze coś wspólnego z ..byciem grzecznym”; i do tego to okropne opowiadanie o krzyżu! Chciałoby się powiedzieć: ..Jezus to przecież także Bóg”. Myślę, że nie możemy tego upraszczać. Na pewno nie ten Jezus odmalowany na użytek dzieci: blondyn. nie-Żyd, w nieskazitel­nie białym płaszczu, w aureoli, taki. który się nigdy nie de­nerwuje, jest zawsze dobry; jakaś postać pomiędzy kobietą a mężczyzną ubrana w długi płaszcz”, ktoś. kto wszystko może. Ten pan z obrazka.

Jakie są inne powody? Jezus jest przecież o wiele bardziej konkretny i bliższy dzieciom niż Bóg. Można Go zobaczyć na obrazku, a Boże Narodzenie jest ulubionym świętem. A może mylimy się? Może pragniemy zbliżyć dzieci za bardzo do Boga. zwracając ich uwagę na Jezusa? Stwierdzono, że w rozwoju wiary najpierw pojawia się wiara w Stwórcę, a potem w Chrystusa. Być może. jest również tak, że dzieci są bardziej zafascynowane Bogiem niż Jezusem. ..Bóg” jest bardziej tajemniczy, większy. Jego wizerunku nie ma w domu i — na szczęście — nie ma żadnego Jego obrazka. Musimy się z tym liczyć. 

Mówi się o Nim także, że przemawiał ..z mocą”, że „płynęła z niego siła”, kiedy rozkazywał złym duchom, żeby wyszły z lu­dzi, którzy sobą nie władali. Był Panem w swojej mocy. Pro­mieniowało z Niego coś. co wyzwalało ludzi z ich wewnętrznej niewoli. Byli jakby wyrywani przez Niego z ciemnej, demoni­cznej mocy. A przecież właśnie to, że kontaktował się z tymi odrzuconymi przez społeczeństwo, wywołało oskarżenie, że i On sam wywodzi się najprawdopodobniej z tego demonicznego świata (Mk 3.22). Jezus nie spełniał oczekiwań wielkich mas, które za Nim. postępowały spodziewając się cudów lub polity­cznych wystąpień. Nie był ich wybrańcem. Wielu rozczarowa­nych odwróciło się od Niego (J 6,15.66). 

Gdyby tak wreszcie nastąpił koniec tej absurdalnej teologii dla dzieci pod hasłem ..Jezus wszystko może”! Moglibyśmy w ten sposób uniknąć wielu nieporozumień, a nawet wielu nie­potrzebnych zwątpień w wierze. Obraz silnego mężczyzny, który wszystko może. wypływa z myślenia kierującego się ..tym światem”, a jego obraz reli­gijny — z dawnego magiczno-prymilywnego przeżywania religii. Jezus, ten mały człowiek, nie ..wielki tego świata”, żaden król albo uczony, żaden bohater, tylko skromny człowiek, któ­ry skonał na słupie służącym do egzekucji: ..zgorszenie dla Żydów, a głupstwo dla pogan” (ł Kor 1.24). Był zupełnie inny niż ten  kogo ludzie oczekiwali.

Przede wszystkim dla najmniejszych, dla których świat jest jeszcze odrobinę magiczny, są to słowa bardzo działające na wyobraźnię, słowa, które bardziej oddalają je od religii chrze­ścijańskiej, niż sobie to potrafimy wyobrazić. Jest to najbar­dziej nieszczęśliwe wytłumaczenie Jego mocy nad wszelkimi siłami ciemności, o której opowiadają ewangeliści. Jezus nie mógł wszystkiego, lecz tylko to, co miało służyć zbawieniu ludzkości. Jest napisane u św. Marka (6): ..I nie mógł tam zdziałać żad­nego cudu…”. To było w jego rodzinnym mieście Nazaret. Zastanówmy się nad tym. czego Jezus nie mógł zrobić. Nic mógł wypędzić Rzymian, nie mógł położyć końca wojnie i oku­pacji ani przemienić świata w królestwo Boże

Czy rzeczywiście negatywnie zaważył sposób nawiązania pierwszego kontaktu z postacią Chrystusa? Obraz Jezusa „dla dzieci” znaczony jest słowami Biblii i ro­kiem liturgicznym. W grudniu jest On Dzieciątkiem w szopce. Trzy miesiące później opowiada się straszną historię o przebi­ciu gwoździami, ale Jezus żyje potem znowu. Pomiędzy tymi wydarzeniami słyszymy dziwne opowieści o tym, co Jezus czy­nił, a czego zwykli ludzie czynić nie mogą. Jezus był „dobrym człowiekiem, który bardzo kochał dzieci”, ale przede wszystkim był wielkim cudotwórcą. — „Kim był Jezus?” — „Czarodziejem”. Wielu katechetów z tego właśnie powodu nie zaczyna od cudów.

Kiedy Bóg mnie zawoła, schowam się szybko za Jezusa.” To jakby streszczenie naszego chrześcijańskiego spo­sobu przeżywania religii. Lęk przed sądem Boga znika, bo można „schować się za Jezusa”. Jezus troszczy się też o ludzi, którzy są w piekle. To wszy­stko są jego dzieci. Kiedy ja jestem bardzo długo niegrzeczny, to i tak się o mnie troszczycie.” Wydaje się jednak, że ten fantastyczny obraz Jezusa z Ewan­gelii, obraz wspomożyciela i wybawiciela ludzi, nie dociera do wyobraźni dzieci.  Chrystus naprawdę znaczy dla ludzi, rozumieją dopiero starsze na przykład trzynastoletnie dzieci: „Gdybyś nie przyszedł, świat byłby dla mnie niczym”.

Czasami dzieci pragną kontaktu z Nim; jednak kończy się to rozczarowaniem. Nie można Go zobaczyć ani usłyszeć, do­strzec śladu po Nim. I jak można zrozumieć, że „Jezus jest zawsze z tobą”. Dzieci mają też świadomość możliwości powołania się na Jezusa, jeśli zrobiły błąd, by uciec od sądu i kary dorosłych. — „Jezus widział, że ty to zrobiłeś.” — „Nie, to niemożliwe, On patrzył w inną stronę”. Jakkolwiek nie było to tak pomyślane, brzmi w naszych uszach jak dziecinne rozumienie łaski. Ty tu nie rządzisz, tylko Pan.” A to jest prawdą. To, co tu zostało powiedziane w zabawie, wskazuje na ewangelię mi­łosierdzia. 

Najbardziej wstrząsający jest okrzyk niepełno­sprawnego dziecka, które dostawszy się wreszcie na szczyt wydmy woła: „Cześć, Jezus”. Jezus wydaje się tym tajemni­czym czynnikiem, który sprawia, że dzieje się coś, do czego sami nie przykładamy ręki. Tajemniczy czynnik w mechanice, Jezus widzi w ciemności. „On siedzi obok ciebie” — mówi pani nauczycielka, ale w to się wątpi. On ma też do czynienia z „górą”, chmurami, jest głosem gwiazd w planetarium, On sam może wędrować po Drodze Mlecznej. Inaczej niż ludzie. A może mieszka pod ulicą?Taki obraz Boga mają dzieci: Bóg tajemniczy, niewidoczny, daleki, wysoki, silny: Potrafi to, czego my nie możemy. Najwidoczniej dzieci pojmują, że Jezus jest rzeczywistością religijną, że mówi się o Nim tak jak o Bogu.

Powinniśmy na nowo przemyśleć nasz sposób opowiadania dzieciom o Jezusie. Nie ułatwiajmy im zbytnio. Powiedzmy, że Jezus żył bardzo dawno temu, ale mimo wszystko jest ciągle blisko nas. Nie możemy Go jednak zobaczyć. Mówimy o nim „Dzieciątko”, ale także „Nasz Pan”. On jest w niebie, ale tak­że w tym kawałku chleba, który widzimy w Kościele. Skompli­kowana Jezusologia dla dzieci. Nie dziwmy się ich reakcji: „Pan Jezus jest taki jak św. Mikołaj, raz Go możemy spotkać tu, raz gdzie indziej”. Przyjrzyjmy się wypowiedziom dzieci o Jezusie; wiele w nich nieporozumień, wiele problemów teologicznych, nawet u trzylatków.