Musimy się liczyć z tym, że w dzieciach rodzi się niechęć do Jezusa takiego, jaki jest im pokazywany. Ma to zawsze coś wspólnego z ..byciem grzecznym”; i do tego to okropne opowiadanie o krzyżu! Chciałoby się powiedzieć: ..Jezus to przecież także Bóg”. Myślę, że nie możemy tego upraszczać. Na pewno nie ten Jezus odmalowany na użytek dzieci: blondyn. nie-Żyd, w nieskazitel­nie białym płaszczu, w aureoli, taki. który się nigdy nie de­nerwuje, jest zawsze dobry; jakaś postać pomiędzy kobietą a mężczyzną ubrana w długi płaszcz”, ktoś. kto wszystko może. Ten pan z obrazka.

Jakie są inne powody? Jezus jest przecież o wiele bardziej konkretny i bliższy dzieciom niż Bóg. Można Go zobaczyć na obrazku, a Boże Narodzenie jest ulubionym świętem. A może mylimy się? Może pragniemy zbliżyć dzieci za bardzo do Boga. zwracając ich uwagę na Jezusa? Stwierdzono, że w rozwoju wiary najpierw pojawia się wiara w Stwórcę, a potem w Chrystusa. Być może. jest również tak, że dzieci są bardziej zafascynowane Bogiem niż Jezusem. ..Bóg” jest bardziej tajemniczy, większy. Jego wizerunku nie ma w domu i — na szczęście — nie ma żadnego Jego obrazka. Musimy się z tym liczyć. 

Mówi się o Nim także, że przemawiał ..z mocą”, że „płynęła z niego siła”, kiedy rozkazywał złym duchom, żeby wyszły z lu­dzi, którzy sobą nie władali. Był Panem w swojej mocy. Pro­mieniowało z Niego coś. co wyzwalało ludzi z ich wewnętrznej niewoli. Byli jakby wyrywani przez Niego z ciemnej, demoni­cznej mocy. A przecież właśnie to, że kontaktował się z tymi odrzuconymi przez społeczeństwo, wywołało oskarżenie, że i On sam wywodzi się najprawdopodobniej z tego demonicznego świata (Mk 3.22). Jezus nie spełniał oczekiwań wielkich mas, które za Nim. postępowały spodziewając się cudów lub polity­cznych wystąpień. Nie był ich wybrańcem. Wielu rozczarowa­nych odwróciło się od Niego (J 6,15.66). 

Gdyby tak wreszcie nastąpił koniec tej absurdalnej teologii dla dzieci pod hasłem ..Jezus wszystko może”! Moglibyśmy w ten sposób uniknąć wielu nieporozumień, a nawet wielu nie­potrzebnych zwątpień w wierze. Obraz silnego mężczyzny, który wszystko może. wypływa z myślenia kierującego się ..tym światem”, a jego obraz reli­gijny — z dawnego magiczno-prymilywnego przeżywania religii. Jezus, ten mały człowiek, nie ..wielki tego świata”, żaden król albo uczony, żaden bohater, tylko skromny człowiek, któ­ry skonał na słupie służącym do egzekucji: ..zgorszenie dla Żydów, a głupstwo dla pogan” (ł Kor 1.24). Był zupełnie inny niż ten  kogo ludzie oczekiwali.

Przede wszystkim dla najmniejszych, dla których świat jest jeszcze odrobinę magiczny, są to słowa bardzo działające na wyobraźnię, słowa, które bardziej oddalają je od religii chrze­ścijańskiej, niż sobie to potrafimy wyobrazić. Jest to najbar­dziej nieszczęśliwe wytłumaczenie Jego mocy nad wszelkimi siłami ciemności, o której opowiadają ewangeliści. Jezus nie mógł wszystkiego, lecz tylko to, co miało służyć zbawieniu ludzkości. Jest napisane u św. Marka (6): ..I nie mógł tam zdziałać żad­nego cudu…”. To było w jego rodzinnym mieście Nazaret. Zastanówmy się nad tym. czego Jezus nie mógł zrobić. Nic mógł wypędzić Rzymian, nie mógł położyć końca wojnie i oku­pacji ani przemienić świata w królestwo Boże

Czy rzeczywiście negatywnie zaważył sposób nawiązania pierwszego kontaktu z postacią Chrystusa? Obraz Jezusa „dla dzieci” znaczony jest słowami Biblii i ro­kiem liturgicznym. W grudniu jest On Dzieciątkiem w szopce. Trzy miesiące później opowiada się straszną historię o przebi­ciu gwoździami, ale Jezus żyje potem znowu. Pomiędzy tymi wydarzeniami słyszymy dziwne opowieści o tym, co Jezus czy­nił, a czego zwykli ludzie czynić nie mogą. Jezus był „dobrym człowiekiem, który bardzo kochał dzieci”, ale przede wszystkim był wielkim cudotwórcą. — „Kim był Jezus?” — „Czarodziejem”. Wielu katechetów z tego właśnie powodu nie zaczyna od cudów.

Kiedy Bóg mnie zawoła, schowam się szybko za Jezusa.” To jakby streszczenie naszego chrześcijańskiego spo­sobu przeżywania religii. Lęk przed sądem Boga znika, bo można „schować się za Jezusa”. Jezus troszczy się też o ludzi, którzy są w piekle. To wszy­stko są jego dzieci. Kiedy ja jestem bardzo długo niegrzeczny, to i tak się o mnie troszczycie.” Wydaje się jednak, że ten fantastyczny obraz Jezusa z Ewan­gelii, obraz wspomożyciela i wybawiciela ludzi, nie dociera do wyobraźni dzieci.  Chrystus naprawdę znaczy dla ludzi, rozumieją dopiero starsze na przykład trzynastoletnie dzieci: „Gdybyś nie przyszedł, świat byłby dla mnie niczym”.

Czasami dzieci pragną kontaktu z Nim; jednak kończy się to rozczarowaniem. Nie można Go zobaczyć ani usłyszeć, do­strzec śladu po Nim. I jak można zrozumieć, że „Jezus jest zawsze z tobą”. Dzieci mają też świadomość możliwości powołania się na Jezusa, jeśli zrobiły błąd, by uciec od sądu i kary dorosłych. — „Jezus widział, że ty to zrobiłeś.” — „Nie, to niemożliwe, On patrzył w inną stronę”. Jakkolwiek nie było to tak pomyślane, brzmi w naszych uszach jak dziecinne rozumienie łaski. Ty tu nie rządzisz, tylko Pan.” A to jest prawdą. To, co tu zostało powiedziane w zabawie, wskazuje na ewangelię mi­łosierdzia. 

Najbardziej wstrząsający jest okrzyk niepełno­sprawnego dziecka, które dostawszy się wreszcie na szczyt wydmy woła: „Cześć, Jezus”. Jezus wydaje się tym tajemni­czym czynnikiem, który sprawia, że dzieje się coś, do czego sami nie przykładamy ręki. Tajemniczy czynnik w mechanice, Jezus widzi w ciemności. „On siedzi obok ciebie” — mówi pani nauczycielka, ale w to się wątpi. On ma też do czynienia z „górą”, chmurami, jest głosem gwiazd w planetarium, On sam może wędrować po Drodze Mlecznej. Inaczej niż ludzie. A może mieszka pod ulicą?Taki obraz Boga mają dzieci: Bóg tajemniczy, niewidoczny, daleki, wysoki, silny: Potrafi to, czego my nie możemy. Najwidoczniej dzieci pojmują, że Jezus jest rzeczywistością religijną, że mówi się o Nim tak jak o Bogu.

Powinniśmy na nowo przemyśleć nasz sposób opowiadania dzieciom o Jezusie. Nie ułatwiajmy im zbytnio. Powiedzmy, że Jezus żył bardzo dawno temu, ale mimo wszystko jest ciągle blisko nas. Nie możemy Go jednak zobaczyć. Mówimy o nim „Dzieciątko”, ale także „Nasz Pan”. On jest w niebie, ale tak­że w tym kawałku chleba, który widzimy w Kościele. Skompli­kowana Jezusologia dla dzieci. Nie dziwmy się ich reakcji: „Pan Jezus jest taki jak św. Mikołaj, raz Go możemy spotkać tu, raz gdzie indziej”. Przyjrzyjmy się wypowiedziom dzieci o Jezusie; wiele w nich nieporozumień, wiele problemów teologicznych, nawet u trzylatków.